SKNL Studenckie Koło Naukowe Lotników

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
SKNL SAE Aero Design

Aktualności SAE

Email Drukuj PDF

PO DŁUGIEJ PRZERWIE

 

Po długiej nieobecności pojawił się kolejny wpis... Wielu z Was liczyło na codzienną, pełną energii relację z zawodów i z całej naszej wycieczki. A tu jednak przysłowiowa "LIPA..." W trakcie pobytu w USA, z przyczyn od nas niezależnych padł serwer i nie mieliśmy jakiejkolwiek możliwości dodawania artykułów. Gdy jednak strona pojawiła się ponownie, byliśmy już w trasie i utrudniony dostęp do internetu oraz ciągły deficyt czasu skutecznie odsunęły nas od komputerów. WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCIELI NAM KIBICOWAĆ ORAZ CZYTAĆ NA BIEŻĄCO WIADOMOŚCI, BARDZO PRZEPRASZAMY...

error

Obecnie zawody już minęły, a my cali i zdrowi powróciliśmy do Polski. O wynikach będzie na końcu. Po otrzymaniu skrzyni nie było łatwo. Nie było czasu na świętowanie i odpoczynek. Zawody już za paręnaście godzin, a samolot w częściach. Pora wyciągnąć 142 kilogramową skrzynie z samochodu i wynieść ją na pierwsze piętro po ciasnych schodach. Nie było łatwo... Otwieramy z zapartym tchem, spodziewając się dosłownie wszystkiego. Pamiętając o tym, że bez naszej kontroli Amerykańscy celnicy otworzyli ją w celu sprawdzenia zawartości. Patrząc na przybite gwoździe byle jak nie liczymy na wiele. Mimo tego SUKCES! Nic nie tknięte. Części były idealnie zapakowane na dnie wielkiej skrzyni, a skrzydła otulone gąbką po sam wierzch. Widok po otwarciu wieka pewnie ich skutecznie odstraszył. Nie ma czasu na zastanawianie się, tylko otwieramy i składamy samolot. Szybka kontrola płatowca i pora na ustawienia ruchów sterów, podwozia itp. Jedna noc to za mało. Niestety Wszystko to wynikło z paru zmian, które pojawiły się przed wysłaniem skrzyni, a po oblocie. Nastał wieczór, tornada przechodziły koło naszej miejscowości jedno za drugim, pora iść spać.

Zaczyna się pierwszy dzień zawodów. Dobrze dla nas, że dopiero po południu. Piątek był przeznaczony w całości na rejestrację, prezentację oraz kontrolę techniczną. Wszytko to miało miejsce w hotelu w centrum Marietty. Pół godzinki samochodem i jesteśmy na miejscu o zaplanowanym czasie, o dziwo. Rozkładamy model i czekamy spokojnie na prezentację oraz na kontrolę. W międzyczasie wybraliśmy się na przeszpiegi do stanowisk innych załóg by podpatrzeć konkurencję. Nie chwaląc się, nasza konstrukcja była na wysokim poziomie wykonania. Czasami mieliśmy wrażenie, że część drużyn budowała swoje samoloty w tydzień. Niemniej jednak, zobaczymy w locie. Nadeszła pora na naszą prezentację. Delegacja poszła na ciasną salę prezentować projekt, reszta pilnuje stanowiska. Wydaje się, że wszystko poszło wręcz idealnie. Po minach sędziów i pytaniach jakie zadawali spodziewamy się wysokiej punktacji. Czas na kontrolę techniczną. Tak szybko jeszcze nie było. Sędziemu naprawdę spodobał się model i bez kiwnięcia palcem, z uśmiechem podbił pełną sprawność! Zaczyna się dobrze. Wieczorem wyniki, a tu niespodzianka. Trzecia dziesiątka za prezentację. Co jest?! Nikt nie wie... Okazało się później, ponieważ dostaliśmy wytyczne po ocenie, że nie sposób było wstrzelić się w klucz. 10 minut na prezentację, a wymagali cudów, plus promocję uczelni w postaci materiałów promocyjnych. Nie wiemy czy o to w tym wszystkim chodzi, ale niech będzie... Pokażemy swoje w locie.

Drugiego dnia wybraliśmy się o świcie na lotnisko pełni nadziei na sprzyjający wiatr. Udało się nam zająć dobre stanowisko naprawcze zaraz obok pasa. Dzięki temu mieliśmy podgląd na to co się działo. Maciek (pilot) poszedł na odprawę, a my wypakowaliśmy samochody i zabieramy się za montaż samolotu. Trwało to kilka godzin zanim wszystko było gotowe. Pierwsza konkurencja już się zaczęła. Najpierw klasy micro, a później my. Kolejka do tankowania coraz większa więc nie ma co wychodzić na piekące słońce. Lepiej poczekać pod namiotem. Powoli nadchodzi czas na nasz start. Nerwy coraz większe, zastanawiamy się czy wszystko zrobiliśmy tak jak należy, czy nic nie brakło itd. W końcu "Double Blast" jest już na pasie. Silnik odpalony i czekamy aż Maciek będzie gotowy. Próba silnika i jest sygnał. START! Silnik wchodzi na obroty i rusza. Nie minęło kilka metrów jak wystrzelił w niebo jak z procy. Serce na moment stanęło... Zaraz się przeciągnie i koniec... Maciek nie miał czasu na wytrymowanie samolotu i musiał to zrobić już na konkurencji. Nikt nie spodziewał się, że aż tak ostro wystartuje. Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Jak zawsze Maciuś dał rade :)! Opanował maszynę i wykonał piękny krąg i bezpiecznie wylądował. Pierwszy lot bez obciążenia zaliczony!  Zabieramy samolot i szykujemy się do kolejnej tury. Pakujemy 7 kg i lecimy. Tyle kilogramów to nie problem, lot udany w 100%. Następny lot to już 10 kg. Start był udany ale z lądowaniem już nie było tak fajnie. Niestety mieliśmy problemy z podwoziem, gdyż nie do końca wytrzymywało lądowania. Drugi dzień zakończył się trzema rundami. W planach były jeszcze co najmniej trzy.

PR-8 tuż po starcie

Niedziela przywitała nas zupełnie innymi warunkami. Termiki nie było, ale wiatr, choć lekki, wiał w różnych kierunkach na początku i na końcu pasa. Z tego powodu nie udało nam się unieść masy 13,5 [kg] w wyznaczonym dystansie. Na starcie mieliśmy wiatr tylni. Próby odtworzenia w obecności sędziego nagrań z kamer oraz fotografii robionych przez widzów potwierdziły nasze obawy. Zabrakło dosłownie 5-10 cm. Nie mniej jednak, postanowiliśmy dostosować się do warunków pogodowych i w ostatnim locie zmniejszyliśmy masę do 13 [kg]. Tym razem udało się! Zielona flaga po starcie, spokojny lot, lądowanie, zatrzymanie i okrzyki radości z naszych ust. Zielona flaga po lądowaniu. Zadowoleni udaliśmy się do sędziów, gdzie zważono nasz ładunek i wpisano go do karty zawodów.

Majestatyczne lądowanie PR-8

Do końca śledziliśmy rozgrywki, w tym i lot naszych kolegów z Politechniki Warszawskiej, którzy wygrali w klasie Advanced, bijąc jednocześnie dotychczasowy rekord zawodów w podniesionej masie. Bezkonkurencyjni w naszej klasie okazały się zespoły z University of Cincinnati, oraz dwa z Brazylii. Niestety po ogłoszeniu wyników miny mamy nietęgie. Zamiast 4 miejsca mamy 7. Nikt nie wie co się stało, lista jest nieopublikowana, więc po prostu zebraliśmy się i ruszyliśmy do hotelu. Dopiero po powrocie do Polski okazało się, że z niewiadomych przyczyn Amerykanie nie wliczyli nam do punktacji ostatniego lotu, pomimo, że był on zaliczony. Wyjaśnienie tego nieporozumienia jest w toku. Jak na razie od kilkunastu tygodni nie mamy żadnej odpowiedzi od organizatorów zawodów.

Powrót do Polski postanowiliśmy zrealizować w taki sposób aby poznać trochę USA. Udaliśmy się na Florydę, zatrzymując się w najstarszym mieście- St. Augustine (założone w 1565 roku), następnie w słynnym Kennedy Space Center, gdzie oglądaliśmy m.in. prom kosmiczny Endeavour stojący na platformie startowej przed jego ostatnią misją. Ciekawostką dotyczącą centrum kosmicznego jest to, jak zachowana jest tam równowaga między delikatną przyrodą i wartą miliardy dolarów techniką. Później udaliśmy się do Miami, skąd udało nam się pojechać na Key West- najbardziej wysuniętą na południe wyspę USA. Z Miami polecieliśmy do Newark w stanie New Jersey, skąd mieliśmy bazę wypadową do zwiedzania Nowego Yorku. Jest to miasto robiące kolosalne wrażenie. Wysokie budynki, masa ludzi na ulicach. Taki widok jest rzadki dla nas. Jednym z punktów zwiedzania była wizyta na lotniskowcu. Muzeum USS Interpid, gdzie znajdowały się m.in. służący dawniej w polskich barwach myśliwiec MIG-21.

Wylot z Miami do Nowego Jorku

Z lotniska imienia J.F. Kennedy’ego wybraliśmy się w podróż powrotną do Frankfurtu na pokładzie największego samolotu pasażerskiego na świecie- Airbusa A380. Był to niezapomniany lot w bardzo komfortowym i niezwykle cichym statku powietrznym. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Rzeszowa około godziny 13, 9 maja. Wyjazd do USA z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci.

Nasz wspaniały "Double Blast"

 


 

 

MAMY SKRZYNIĘ !

 

Rozładunek

Skrzynia

Zajęło nam to 9 godzin biegania, czekania, rozmów i błagań, ale ważne że jest :)

Zaczynamy rywalizacje !

 

 


 

DRUGI DZIEŃ BEZ SAMOLOTU

 

Środowy dzień był pełen atrakcji. Wstaliśmy o godzinie 11 powoli odsypiając podróż. Chwila na ochłoniecie i jedziemy całą ekipą po skrzynie...

droga

8 pasów, bez komentarza...

 

Dotarliśmy do firmy spedycyjnej, odbieramy karnet ATA i pani w okienku mówi, że musimy zadzwonić do urzędu celnego i się umówić na spotkanie w sprawie odprawy skrzyni. Dzwonimy i nic. Stwierdzamy, że po prostu tam pojedziemy. To była krótka piłka. Celnik patrzy na karnet i mówi, że nie podbije bo w Polsce celnicy nie podbili wywozu skrzyni... Odesłał nas do głównego urzędu celnego by jeden z agentów podbił tymczasowo karnet na sam pobyt a USA. Niestety było już dość późno więc i tak nie było sensu szukać w centrum miasta głównego budynku. Nie będę opisywał naszego "zadowolenia" z tego faktu. Zawody z piątek a my nie mamy samolotu. SUPER... Zobaczymy co będzie w czwartek. Właśnie wybieramy się do miasta załatwiać papiery. Środowa noc zaskoczyła nas tornadami. Jedno przechodziło tuż obok miejsca gdzie mamy hotel ale osłabło na sile i przeszło dodatkowo bokiem. Ogólnie było ciekawie :)

Tornado

Zobaczymy czym zaskoczą nas kolejne dni :)

 

 


 

DOTARLIŚMY ...

 

Wylecieliśmy z Rzeszowa zgodnie z planem. Samolot Lufthansy Bombardier CRJ 900 zrobił na nas bardzo miłe wrażenie. Niewielki port w Jasionce, w słoneczny dzień prezentował się bardzo przyjemnie. Nie pierwszy raz byliśmy na płycie EPRZ, niemniej jednak fakt, że lecimy do USA powodował dodatkowe wrażenia i napięcie, np. zgubienie biletów podczas robienia zdjęć :) Na całe szczęście byliśmy na tyle przytomni, że pozbieraliśmy je z płyty i zajęliśmy spokojnie swoje miejsca w kabinie.

EPRZ

Po starcie miło było popatrzeć na rozwijający się OKL. Nowy pas wraz z hangarem robią wrażenie. Rzeszów - Do zobaczenia!

OKL

Po osiągnięciu wysokości przelotowej, zgasnął nakaz zapięcia pasów, a stewardessy rozdały zakąski i napoje. Zaczęła się kilkunastogodzinna podróż...

Po niecałych 3 godzinach lotu dotarliśmy do Frankfurtu gdzie przywitała nas piękna pogoda i kołujący A380 :)

A380

Na kolejny wylot czekaliśmy dwie godziny, ale większość czasu spędziliśmy na przedostanie się do odpowiedniego terminala. To naprawdę nie było takie łatwe... Nigdy nie spotkałem się z tak wielkim portem lotniczym do tej pory. Zaczął się boarding i po kilku minutach znaleźliśmy się na miejscach w Boeingu 747. Może nie był pierwszej świeżości, ale ważne że leci :)

B747

W połowie lotu czekała na nas wspaniała niespodzianka. Zielona wyspa, która okazała się cała biała :)

Grenalnadia

Grenlandia zaczarowała nas swoim wyglądem...

Grenlandia

Dolecieliśmy do Chicago o 19.50 czasu lokalnego. W Polsce była już 2 w nocy ale rażące światło za oknami nie pozwalało nam spać. Poza tym, betonowa dżungla sprawiła na nas niesamowite wrażenie... Gęsta zabudowa po sam horyzont...

Chicago

Po wylądowaniu nie było jednak miejsca na ochłonięcie. Świadomość wylotu za godzinę sprawiła, że musieliśmy w  natychmiastowym tempie dotrzeć do odpowiedniego terminala i odprawić się do Atlanty. Udało się tylko dzięki temu, że samolot był opóźniony, w przeciwnym razie... bez komentarza... Lądowanie w Atlancie było o 00.37. Udajemy się do wypożyczalni i tutaj pojawia się problem... Samochody okazują się dwa razy droższe niż obliczyliśmy na stronie internetowej. Po około 2 godzinach znaleźliśmy inną wypożyczalnie, która bardzo nam pomogła i co lepsze, wyszło dwa razy taniej :) Na przyszłość, pamiętajcie, że to co jest na stronie internetowej, a to co jest w rzeczywistości, to zupełnie co innego... Jedziemy!

Kilka razy zgubiliśmy się po drodze, wymusiliśmy pierwszeństwo, przekroczyliśmy prędkości, ale dojechaliśmy... O 5 rano czasu lokalnego możemy wreszcie iść spać...(ponad 28 godzin na nogach)

Hotel Acwortch

Przynajmniej w hotelu czekali na nas i problemów nie było :)

 

Do kolejnego wpisu, pozdrawiamy !!!


 


 

JEDNAK LATA !

 

16 kwietnia 2011 roku na Mieleckim lotnisku (EPML) został oblatany najnowszy projekt samolotu PR-8 "Double Blast" !

Oblot

PR-8 w locie

 

Oblot

Podejście do lądowania

 

Oblot

Pięknie prezentował się w blasku zachodzącego słońca

Oblot

Lecimy do USA !

 

Zwieńczenie naszej determinacji i poświęcenia, nieprzespanych nocy i setki godzin spędzonych w modelarni...

Warto było ...

 

TRZYMAJCIE KCIUKI!!!

 


 

Przez cały czas naszej nieobecności sporo się u nas działo. Czas biegnie nieubłaganie, a my mamy jeszcze mnóstwo spraw do załatwienia. Prace idą pełną parą już od dawna, ale każdy kto choć raz zabrał się za stworzenie modelu samolotu od podstaw, wie że nie jest to łatwe. W planach mieliśmy sporo testów i prób wytrzymałościowych.

W międzyczasie trwały prace nad kadłubem i skrzydłami, które nadal są wykonywane. Elementy kadłuba zostały wycięte ze sklejki również na frezarce CNC. Dzięki temu dokładność wykonanych części była na tyle dobra, że po delikatnej obróbce można było składać ”klocki”.

Kadłub

Części kadłuba

Kadlub

Chłopaki składają kadłub, co wcale nie było takie proste...

Kadłub4

Prawie gotowy kadłub :)

W przypadku skrzydeł praca wygląda trochę inaczej. Tutaj jednak większość elementów trzeba zrobić ręcznie. Skrzydła o konstrukcji klasycznej posiadają styropianowe żebra, drewniane dźwigary i kesony wykonane z balsy. Klasyczne konstrukcje najlepiej zdają egzamin. Doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Elementy żeber wycinane były na ploterze termicznym zrobionym przez naszego kolegę z koła naukowego.

Żebro

Żebra wycinaliśmy na ploterze termicznym , lecz nie wszystko poszło tak jak chcieliśmy...

Odpady

Dowód na to, że nie od razu wszystko poszło po naszej myśli.

Elementy pod dźwigary były wycinane ręcznie co paradoksalnie trwało krócej niż wycięcie żeberek. Całość konstrukcji płata nośnego jest dokładnie i powoli klejona, ponieważ ten element obciążony będzie najbardziej. Poza tym, jego rola w końcu jest najważniejsza. Wytwarza tę magiczną siłę nośną, która ma ponieść nasz samolot może nawet na podium.

Skrzydło

Klejenie centropłata

Klejenie skrzydła

Pręty stalowe zanim polecą jako cargo muszą sobie na to zasłużyć :)

Końcówki

Szkielet końcówek samolotu

Wkrótce samolot zostanie oklejony. Pozostanie zamontowanie serwomechanizmów

i czekamy na pierwszy lot !

 

 

 


 

Media o nas

 

Zapraszamy do odwiedzenia zakładki Media o nas, w której pojawiły się nowe linki:

 

 

 


 

No i zmęczyliśmy !

 

W piątek Mateusz i Błażej z pomocą dr inż. Przemysława Mazurka (naszego opiekuna), przeprowadzili próby wytrzymałościowe materiałów drewnianych, które chcemy zastosować w konstrukcji.

 

Wyznaczyli współczynniki Poissona oraz Moduł Younga:

SAE 2011

Próbka umocowana w maszynie wytrzymałościowej

 

Próby

Próbka po zerwaniu

 

 


 

Wykonaliśmy testy profilu w tunelu

aerodynamicznym !

 

Kamil wykonał na frezarce (własnej roboty) model płata z proponowanym profilem aerodynamicznym.

Całość została przymocowana do obrotowej podstawy, która miała symulować zmianę kąta natarcia

napływających strug powietrza.

Tunel

Model na ruchomej podstawie podczas prób w przestrzeni pomiarowej tunelu aerodynamicznego

 

Tunel 2

Za profilem widać czujnik ciśnienia do pomiaru prędkości przepływu

 

 


 

 

Zapraszamy do słuchania audycji Radiolatorium

w Polskim Radiu Rzeszów !

 

SKNL pojawił się już po raz drugi w Radiolatorium !

Sobota 19.02.2011, godz. 11.00

Radiolatorium

Polecamy do słuchania co tydzień ciekawych audycji Radiolatorium w Polskim Radiu Rzeszów!

 


Nagranie z Radiolatorium pojawi się wkrótce do odsłuchania na naszej stonie

 

 

 


 

Samolot został już w całości zamodelowany w programie 3D

 

Wszystko po to, by móc dopracować każdy szczegół konstrukcji. Dzięki temu nie spotkamy się (mamy taką nadzieję) z problemem konstrukcyjnym podczas składania samolotu. Dodatkową zaletą jest automatyczna konwersja plików do obróbki na maszynach CNC.

Stateczniki

Bardzo szczegółowo zamodelowane stateczniki

 

 

 


 

Ostatnie sprawdzenie charakterystyk aerodynamicznych

 

Wszystko po to by zaprojektować płat najbardziej optymalny. Zobaczymy na ile sprawdzi się to w praktyce Pokazuję język

Charakterystyki

Rozkład ciśnień na profilu przy małym kącie natarcia

Charakterysyki

Rozkład prędkości wypadkowej na profilu przy większym kącie natarcia

Charakterystyki

Rozkład prędkości na centropłacie

Charakterystyki

Wiry powstające za skrzydłem i na końcówce

 


 

 

Praca wre!

Zakończyliśmy już prace obliczeniowe nad najnowszym projektem. Mamy ostateczny kształt samolotu i zaczęliśmy budowę. Pierwsze części są już wyfrezowane. Niestety sesja spowolniła prace...

Facepalm


 

Powróciliśmy jednak do modelarni pełni zapału do pracy i WALCZYMY !

 

 

 

Ostatnie poprawki Maćka


Po zatwierdzeniu projektu udaliśmy się "na halę" by wyfrezować pierwsze elementy. Były to również próbki materiałowe do prób wytrzymałościowych:

probki

Pyro zastanawia jak zawiesić system ...

probki

probki

probki

Gotowe próbki do zniszczenia Puszcza oczko

Poprawiony: piątek, 08 lipca 2011 12:03